Myślał, że zdąży. 2 ofiary śmiertelne.
- Słyszałem sygnały alarmujące o zbliżającym się pociągu, ale myślałem, że zdążę przejechać - przyznał w trakcie przesłuchania 64-letni Franciszek S. z Elbląga. To kierowca tira, który pod koniec kwietnia spowodował katastrofę kolejową w Mostach koło Lęborka, w której zginęły dwie osoby, a 24 zostały ranne. Za spowodowanie katastrofy kolejowej grozi mu 8 lat więzienia - poinformował portal elblag.wm.pl.
— Mężczyzna został przesłuchany, na razie w charakterze świadka. Przyznał, że źle ocenił odległość i prędkość pociągu — informuje Jacek Korycki, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Słupsku. — Konkretne zarzuty będzie można jednak postawić dopiero po zebraniu całego materiału dowodowego. Śledczy muszą przesłuchać m.in. rannych pasażerów pociągu i świadków tego zdarzenia. Prokuratura czeka również na wyniki badania krwi kierowcy tira, maszynisty i kierownika pociągu. — Potrzebujemy obdukcji rannych, wyników sekcji zwłok pasażerów, którzy zginęli oraz wyników badania technicznego ciężarówki i pociągu — wylicza Korycki. — Musimy również czekać na wyniki prac komisji kolejowej. Zebranie całości materiału dowodowego może potrwać nawet rok.
Pośpiech kierowcy, który chciał zaoszczędzić kilkadziesiąt sekund zakończył się śmiercią dwójki pasażerów. Przy przejazdach kolejowych wiszą plakaty akcji "Bezpieczny przejazd - zatrzymaj się i żyj", ale brak wyobraźni kierowców idzie chyba w parze z nieumiejętnością czytania.

